Węgry kojarzą się ze słońcem, winem i wakacjami nad Balatonem. Przyciągają jednak Polaków nie tylko jeziorem, do złudzenia przypominającym morze, ale również wspólną historią. I choć Węgrzy mówią w obco brzmiącym dla nas języku, zawsze zrozumieją powiedzenie „Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki” (węg. Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát).

Węgierską stolicę lubię nie tylko ze względu na jej piękno, ale również lokalizację. Budapeszt to świetny cel na krótką, nawet weekendową wyprawę – sprzyja temu bliskość geograficzna i krótki czas podróży z Polski. Jednocześnie, przez odmienny od polskiego klimat, wczesną wiosną i la-tem możemy być pewni, że przywita nas słoneczna pogoda i wysokie temperatury. Z własnego doświadczenia wiem, że już w maju potrafi tu być powyżej 25°C.

János-hegy i wieża Elżbiety

Budapeszt zachwyca swoim położeniem – lewobrzeżna część miasta Peszt nigdy nie zasypia, a prawobrzeżna Buda na wzgórzach to miejsce wypoczynku. Można z niej po-dziwiać Dunaj i niezwykłą panoramę. Najpopularniejszym punktem widokowym, z którego roztacza się widok na całą stolicę oraz okazały parlament (Országház), jest neoromańska Baszta Rybacka. Miejsce bardzo popularne wśród turystów z całego świata, więc najczęściej zatłoczone. Alternatywę dla Baszty Rybackiej stanowią wzgórza Budy. Wędrówka po nich to świetna okazja do zobaczenia przyrody, która otacza miasto, i odkrycia jego mniej turystycznej, znacznie spokojniejszej części.
Na najwyższe wzgórze János-hegy (528 metrów n.p.m.) można dotrzeć autobu-sem miejskim bądź kolejką obsługiwaną przez… dzieci. To dla nich nagroda za dobre wyniki w nauce. Mieści się tam również mało znana z przewodników wieża Elżbiety, którą Węgrzy wybudowali na cześć królowej Elżbiety Bawarskiej, znanej jako Sissi. Wstęp jest bezpłatny, więc tym bardziej warto zobaczyć z tego miejsca cały Budapeszt oraz przecinający go na dwie części Dunaj – w dodatku w ciszy i bez licznych grup zwiedzających. Na wzgórzu działa wyciąg krzesełkowy, z którego także rozpościerają się wspaniałe widoki – przejazd trwa ok. 20 minut.

Zabytkowe termy

Budapeszt jest atrakcyjny też dla tych, którzy chcą spędzić czas mniej aktywnie. Idealnym miejscem do wypoczynku są termy. Ich właściwości lecznicze są znane i doceniane – całkowicie słusznie – w całej Europie. Swoim znajomym z Polski polecam termy położone w Budzie – Szent Lukács Gyógyfürdő és Uszoda. Mieszczą się w zabytkowym, dziennym sanatorium otoczonym parkiem, gdzie można odpocząć po czasie spędzonym w gorących wodach. Nie są one jednak wymieniane jako turystyczne atrakcje stolicy Węgier.
Spotkamy w nich przede wszystkim mieszkańców kraju. Węgrzy odwiedzają termy przynajmniej raz w tygodniu. Co ciekawe, emerytom państwo przyznaje specjalne zniżki na tę aktywność bądź częściowo finansuje kuracje, jeśli zalecił je lekarz. Na początku mojego kilkuletniego pobytu w Budapeszcie spore wrażenie wywarły na mnie te termy, które same w sobie są zabytkami, np. kąpielisko Rudas gyógyfürdő zachowało częściowo oryginalną turecką zabudowę.

VII i VIII dzielnica – puls miasta

Peszt jest pełen restauracji, barów i klubów. Warto wybrać się do VII i VIII dystryktu – to dzielnice tętniące życiem przez całą dobę. Ulica Ráday to dobry kierunek w porze lunchowej – wzdłuż niej znajdziemy restauracje nie tylko z tradycyjnym węgierskim jedzeniem, ale też międzynarodową kuchnią. Niektórzy nazywają ją budapesztańskim Soho. Z kolei w porze wieczorowej warto odwiedzić ulicę Király (VII dystrykt) i jej okolice, które są uznawane za centrum współczesnej kultury węgierskiej. Przy tej arterii mieści się również wiele sklepów z designerskimi produktami oraz galerii sztuki. Osoby, które chcą zwiedzić Budapeszt poza szlakiem, zachęcam również do spaceru w kierunku ulicy Rumbach Sebestyén –
mieści się przy niej opuszczona synagoga. VIII dystrykt do niedawna był owiany złą sławą – byłam świadkiem jego niezwykłej przemiany. W 2015 roku magazyn „Vogue” określił tę dzielnicę jako wciąż „lekko brudną i zaniedbaną”, ale przykuwającą uwagę ciekawymi i nietuzinkowymi miejscami. Nie sposób nie zgodzić się z tą opinią. Moje ulubione punkty to Café Csiga, Jelen Bisztró, Lumen Kávézó czy kultowa Szimpla Kert. Klimatycznych barów, kawiarni i restauracji idealnych na obiad, kawę czy szprycera (węgierskiego drinka z wina z wodą sodową) jest znacznie więcej.