Pełna oszałamiających krajobrazów Szwajcaria jest krajem niedużym, ale składającym się z wielu mikrokosmosów, które razem tworzą mozaikę różnorodności. Oddalona od Polski o zaledwie kilkanaście godzin jazdy samochodem, pozwala się eksplorować na różne sposoby. Warto rozważyć podróż pociągiem i przekonać się, jak funkcjonuje prawdopodobnie najlepszy system kolejowy
na świecie.

 

Mknąc u stóp Piz Bernina

W czwartkowe południe Piazza delle Stazioni w maleńkim Tirano pulsowało życiem. Ludzie tłoczyli się przy stolikach w okolicznej kawiarence, robili zdjęcia spod stojącej na placu fontanny, nieustannie do uszu dobiegał dźwięk stukoczących po bruku walizek. Niegdyś kolej wnosiła życie w rozwój miast i miasteczek, i tu, na pograniczu włosko-szwajcarskim, zjawisko to zdawało się trwać w najlepsze.

W przypadku Tirano kolej wniosła szczególny wkład – kończąca się tutaj linia kolejowa z Sankt Moritz, otwarta w całości w 1910 roku, stanowi wyjątkowe dzieło inżynierii, jest bowiem najwyżej położoną linią kolejową w Europie, którą pociągi pokonują bez wsparcia w postaci liny zębatej. Wyjątkowość tego dzieła doceniło UNESCO, o czym dumnie przypomina tabliczka umieszczona przy wejściu do budynku dworca.

Ozdobą linii są panoramiczne pociągi Bernina Express, które wraz ze zwykłymi pociągami osobowymi regularnie pokonują trasę. Kolej tutaj to nie tylko atrakcja turystyczna, to środek codziennego transportu, kursujący także zimą. Dzięki tej regularności przejażdżkę można zaplanować o różnych porach roku, porównując ze sobą zmieniające się kolory krajobrazu.

Po aparaty warto sięgnąć już na samym początku podróży – wyjeżdżając z centrum Tirano pociągi pokonują plac przylegający do znanej atrakcji miasta – Bazyliki Maryjnej. Już po przekroczeniu granicy, w Brusio, pociąg wykonuje pętelkę na spiralnym wiadukcie, stopniowo nabierając wysokości. Następnie skład dociera nad jezioro Poschiavo, sunąc przez dłuższą chwilę jego brzegiem. Najefektowniejszy odcinek zaczyna się jednak dalej, za miejscowością Poschiavo.

To mozolna wspinaczka zboczami masywu Bernina, która doprowadza nas do stacji Alp Grüm z widokiem na lodowiec Palu, a następnie nad Lago Bianco, u brzegu którego znajduje się stacja Ospizio Bernina, stanowiąca najwyżej położony punkt całej linii kolejowej (2253 m). W trakcie zjazdu na północną stronę gór, pomkniemy przez skraj doliny Morteratsch, skąd dojrzymy lodowiec o tej samej nazwie, opadający spod samego Piz Bernina – najbardziej wysuniętego na wschód alpejskiego czterotysięcznika.

Kameralne i ustronne Sankt Moritz

Spod Morteratsch już tylko kilkanaście minut jazdy dzieli nas od Sankt Moritz. Na krótko przed osiągnięciem stacji końcowej miły kobiecy głos obwieszcza pasażerom, czego mogą się spodziewać. „Schick, elegant und exklusiv” – słyszymy. Rzeczywiście, nie brakuje tu sklepów prestiżowych marek modowych, jednak dla nas istotniejsze są inne cechy miasteczka i Górnej Engadyny – za sprawą przestronności doliny miejsce to zachowuje kameralny charakter przy całym swym niewątpliwym eleganckim majestacie.

Okolica oferuje szeroką gamę atrakcji, które zadowolą absolutnie każdego miłośnika aktywnego wypoczynku. Wśród górskich klasyków, łatwo dostępnych za sprawą kolejek, znajdują się Piz Nair i Corvatsch – to właśnie z niego roztacza się często kolportowany fenomenalny widok na Piz Bernina. Uwagę przykuwają także okoliczne jeziora – doskonałe na spokojne spacery i wycieczki rowerowe.

Najwolniejszy ekspres na świecie

Bernina Express nie jest jedynym sławnym ekspresem związanym z Sankt Moritz. Z miasta wyrusza także Glacier Express, reklamujący się pod szyldem „najwolniejszego ekspresu na świecie”. Rzeczywiście, pociąg łączący dwa światowej sławy kurorty, Sankt Moritz i Zermatt, pokonuje dystans 291 kilometrów w ponad 8 godzin.

Atrakcje dużego kalibru zaczynają się już na początku podróży. W trakcie przejazdu z doliny Engadyny do doliny Renu kolej przemierza linię Albula, która również figuruje na liście UNESCO. Na 62-kilometrowej trasie znajduje się 55 mostów i 39 tuneli, a wisienką na torcie jest przejazd przez sześcioprzęsłowy wiadukt Landwasser, przerzucony 65 metrów ponad dnem doliny.

Minąwszy stolicę Gryzonii, Chur, pociąg pokonuje dolinę Górnego Renu, w tym kanion Ruinaulta, powstały w wyniku gigantycznego osuwiska 10 000 lat temu. Tutejsze klify liczą nawet 350 metrów i są doskonale widoczne z okien podążającego brzegiem rzeki pociągu. Wkrótce docieramy do Disentis, które z daleka wita nas okazałą bryłą opactwa, istniejącego w tym miejscu od VIII wieku. Bywali tu wielcy tego świata: Karol Wielki czy cesarze: Otton I i Fryderyk Barbarossa.

Za Disentis pociąg z wolna zaczyna się wspinać w stronę najwyżej położonego punktu na swojej trasie. To przełęcz Oberalppass (2044 m) oddzielająca Alpy Glarneńskie od Lepontyńskich. Ponad 40 lat temu podróż wymagała jednak jeszcze jednej wysokogórskiej wspinaczki – wyruszając z Andermatt na zachód, pociąg wspinał się niemal na samą przełęcz Furka. Dziś wykorzystuje się już nowoczesny, 15-kilometrowy, tunel bazowy, umożliwiający całoroczne podróże między kantonami Valais i Uri.
Po jego pokonaniu Glacier Express dociera do doliny Rodanu i wzdłuż kolejnej wielkiej alpejskiej rzeki zaczyna stopniowo wytracać wysokość. Zaznajomiwszy się z krajobrazem doliny Goms wkrótce mijamy Fiesch, skąd kolejką linową wyjechać można na Eggishorn – szczyt słynący z panoramy na Aletschgletscher, największy lodowiec w Alpach.

Opuściwszy Fiesch szybko trafiamy do gęsto zaludnionej części doliny Rodanu, przejeżdżając przez miasta: Brig i Visp. Drugie z nich jest początkiem ekscytującej, ostatniej części przygody z Glacier Express, czyli wspinaczki do Zermatt. Mozolnie zdobywając wytracone wcześniej metry zagłębiamy się w Alpy Pennińskie, najwyższą, pełną śmiałych czterotysięczników, część Szwajcarii. Stanowi to doskonałą kulminację całej podróży.

W trakcie przejazdu z doliny Engadyny do doliny Renu kolej przemierza figurującą na liście UNESCO linię Abdula, na której znajduje się aż 55 mostów i 39 tuneli.

Zermatt – miasteczko idealne

Pozbawione dostępu samochodem dla osób postronnych, bazujące wyłącznie na pojazdach elektrycznych Zermatt, jest miejscem idealnym do spokojnego wyciszenia się. Szum wody, krystaliczne powietrze – a przede wszystkim – dominująca nad okolicą sylwetka Matterhornu, trudno o bardziej kojący widok.

Aby móc w pełni nacieszyć się otoczeniem należy koniecznie jednak wspiąć się ponad miejskie zabudowania. Opcji jest bez liku, choć najbardziej popularnym jest kolejka na Gornergrat, skąd ujrzymy nie tylko Matterhorn, ale także masyw Monte Rosa z Dufourspitze, najwyższym szczytem kraju. Wjazd na Gornergrat daje również możliwość podjęcia trekkingu na wiele różnych sposobów – warto rozważyć odwiedziny Riffelsee – skąd można sfotografować pocztówkowy pejzaż Matterhornu odbijającego się w toni wysokogórskiego jeziora. Takie zdjęcie z pewnością może trafić na okładkę powakacyjnego albumu.

Montreux – w duchu Śródziemnomorza

Na zachód od Visp krajobraz gwałtownie się zmienia. Choć nie pokonujemy formalnych granic, germańskie stonowanie zastępuje francuska finezja. W oknach domów pojawiają się charakterystyczne okiennice, wzdłuż doliny Rodanu raz po raz wyrastają rozległe winnice, a temperatura rośnie. Docierając nad Jezioro Genewskie, do Montreux, można się poczuć niemal jak na Lazurowym Wybrzeżu. Wrażenie potęgują tropikalne rośliny, dekorujące lokalną promenadę. Turystyczne życie miasta kręci się tu jednak wokół Freddiego Mercurego, a zwłaszcza jego pomnika, spod którego mieszkańcy i turyści obserwują przepiękne zachody słońca.

Na Montreux i Jezioro Genewskie, trzeba popatrzeć z góry, dlatego warto wybrać się na górujący nad miastem Rochers de Naye, na który dojedziemy – a jakże – pociągiem. Jeśli tego czasu nie mamy, pewną rekompensatą będą również widoki z okien pociągu GoldenPass Express łączącego riwierę Vaud z Alpami Berneńskimi.

GoldenPass Express to jeden z najmniej znanych pociągów panoramicznych, ale przez to znacznie łatwiej dostępnych. Trasa wiedzie przez znany z wyrobu sera, region Gruyères, oraz dolinę Simmental, dostarczając pełno rozkosznych, sielskich krajobrazów, a metą jego podróży jest Interlaken.

Spoglądając na północną ścianę Eigeru

 Interlaken ma dużo więcej do zaoferowania niż wyjątkowe położenie między dwoma jeziorami o przepięknej turkusowej wodzie. To brama do Alp Berneńskich, jej najbardziej emblematycznej części – doliny Lauterbrunnen, słynącej ze swojej polodowcowej rzeźby oraz wodospadów, których znajduje się tu aż 72. Jednym z nich, w 1779 roku, zachwycał się Goethe, który miał być tak zafascynowany, że poświęcił mu poemat „Pieśń duchów nad wodami”.

Wodospady nie są jednak jedyną dumą okolicy. Życie Lauterbrunnen i sąsiedniego Grindelwaldu toczy się w cieniu potężnego masywu tworzonego przez trzy szczyty-symbole: Mönch, Jungfrau i Eiger. Spojrzenie na północną ścianę Eigeru, wysoką na 1800 metrów i przez lata uważaną za najbardziej niedostępną w Alpach, pozostaje na długo w pamięci. Górę najlepiej podziwiać z przełęczy Kleine Scheidegg lub w zestawieniu z Jungfrau i Mönchem – ze szczytu Männlichen. Dla spragnionych jeszcze większych wrażeń czekają wycieczki na Schilthorn (2965 m), gdzie kręcono jeden z filmów o przygodach Jamesa Bonda, lub w sąsiedztwo lodowców, na Jungfraujoch (3454 m). To przy okazji także najwyżej położona stacja kolejowa w Europie!

INFORMACJE PRAKTYCZNE
INFORMACJE PRAKTYCZNE

Swiss Travel Pass

Kluczem do względnie taniego podróżowania po Szwajcarii jest Swiss Travel Pass, który umożliwia nielimitowane przejazdy transportem publicznym niemal w całym kraju, zapewnia 50-procentowe zniżki na kolejki linowe i zębate (takie jak kolejka na Gornergrat czy Jungfraujoch) oraz darmowy wstęp do ponad 500 muzeów.

Interrail Pass

Tańszą alternatywą jest Interrail Pass – uprawnia do bezpłatnych przejazdów większością pociągów, lecz nie obejmuje autobusów i w większości przypadków wymaga pokrycia kosztów kolejek linowych. W pociągach panoramicznych może obowiązywać obowiązek rezerwacji miejsc – miejscówka jest płatna niezależnie od posiadanego karnetu.

Samolotem

Doskonałą bazą wypadową będzie Bergamo, skąd w ciągu kilku godzin można dotrzeć do Tirano, lub Bazylea, z której bezpośrednim pociągiem dojedziemy do Interlaken

Przewodnik

W trakcie podróży najlepszym przewodnikiem będzie „Grand Train Tour of Switzerland” autorstwa Rolanda Baumgartnera.