To hiszpańskie miasto urzekających kontrastów w romantyczny sposób łączy historię z nowoczesnością, a dzikość natury z ulicznym zgiełkiem. Położona nad wodami Morza Śródziemnego Walencja wciąż pozostaje na mapie podróży metropolią żyjącą raczej w cieniu Barcelony, jednak z pewnością warto ją odkryć na nowo, zwłaszcza że dzięki przyjaznym warunkom klimatycznym kusi swymi urokami przez cały rok.

Trzecie co do wielkości miasto hiszpańskie zachwyca szeroką ofertą, a zwiedzać je można na rozmaite sposoby. Doskonale odnajdą się tu pasjonaci historii i wiekowej architektury, zwolennicy słodkiego lenistwa na złotych plażach, smakosze owoców morza i pasjonaci barwnych zakupów.

Tchnienie wieków

Historia Walencji sięga niemal dwóch tysięcy lat wstecz. Trudno więc dziwić się, iż w wielu miejscach zachowało swój wyjątkowy, wiekowy charakter. Choć nie jest miastem, które za cel obraliby pasjonaci kultury antycznej, zwolennicy średniowiecza będą zadowoleni! Spodoba im się zwłaszcza monumentalna brama miejska z XIV w. osadzona niegdyś w wiekowym murze obronnym, który strzegł miasta. Puerta de Serranos zaprojektowana została przez walenckiego architekta Pedro Balaguera. Choć sam twórca nie był doceniany przez współczesnych mu kolegów po fachu, dwie wieże tworzące bramę szybko stały się na tyle emblematyczne, że chciano je ochrzcić mianem balaguerów. Dziś stanowią jeden z najcenniejszych miejskich zabytków, ważny punkt orientacyjny i zarazem najlepiej zachowany obiekt gotyku walenckiego.

Puerta de Serranos jest jedną z dwóch zachowanych do dziś bram miejskich. Pierwotnie było ich aż dwanaście. Druga, o blisko wiek młodsza, to Puerta de Quar, również zbudowana z dwóch wież i stanowiąca dziś atrakcję turystyczną.

Starsza tymczasem jest słynna Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Walencji, poświęcona już w 1238 roku. Budowla stanowi arenę stylów architektonicznych, przez wieki bowiem ulegała przekształceniom. Dominujący jest tu gotyk walencki, ale łatwo dostrzec również wpływy renesansowe, barokowe i neoklasycystyczne, które czynią świątynię nieco eklektyczną, ale niezmiennie wyjątkową i piękną. Choć obiekt uznaje się za nieco zbyt popularną atrakcję turystyczną głównego nurtu, warto katedrę zwiedzić, zwłaszcza że pełni ona również funkcję muzeum malarstwa, w którym odnajdziemy płótna samego Francisca de Goi!

Fountain Rio Turia on Square of the Virgin Saint Mary, Valencia Cathedral, Basilica of Virgin the Helpless.
Torres de Serrano
Square of the Virgin Saint Mary,Valencia Cathedral, Basilica of Virgen the Helpless.

Złote piaski

Nie samą historią i zabytkami Walencja jednak żyje. Jak przystało na miasto śródziemnomorskie, nie brak tu wspaniałych plaż, również tych ze statusem Błękitnej Flagi, stanowiącej wyróżnienie dla najczystszych i najlepszych kąpielisk. Piaszczyste tereny nadmorskie już w samych granicach administracyjnych miasta ciągną się aż przez 16 km!

Za najpiękniejszą w wielu rankingach plażę uchodzi miejska Playa de la Malvarrosa. To miejsce z bogatą infrastrukturą. Działają tu bowiem liczne bary, restauracje i wypożyczalnie sprzętu wodnego. Kto z kolei stroni od nadmorskiego zgiełku, może wybrać bardziej zaciszną Playa de La Garrofera, ale uwaga – 800-metrowy fragment kąpieliska wydzielony został dla nudystów. Inne polecane plaże to Playa de Pinedo, Playa La Devesa czy położona blisko parku przyrody La Albufera Playa de L’Arbre del Gos.

Playa de la Malvarrosa

La Albufera oraz hiszpańskie safari

Spragnieni ciszy, spokoju i bezpośredniego kontaktu z naturą podróżnicy winni koniecznie odwiedzić obszar chronionego krajobrazu L’Albufera de Valencia. Ta położona ledwie 10 km od centrum miasta płytka laguna przybrzeżna znana i podziwiana jest od wieków. Ogromne rozlewisko stanowi dom dla wielu zagrożonych gatunków fauny. Podróżować tu można rozmaitymi szlakami – historycznymi i botanicznym, a na turystów czekają też specjalne łodzie, określane jako albuferenc. Nie mniej atrakcyjne niż obserwacje dzikich ptaków pozostają tamtejsze wschody i zachody słońca, które rozświetlają te jakże rozległe mokradła tysiącem barw.

Za niemal równie dziką atrakcję uznać można Bioparc Valencia – zoo, które oferuje oryginalną formę obcowania z przyrodą. Ten 10-hektarowy park zasiedlony przez faunę sprowadzoną z Afryki zorganizowano tak, by warunki jak najbardziej przypominały zwierzętom ich prawdziwy dom. To zoo nowej generacji, stanowiące realizację koncepcji zakładającej, że turyści mają odnaleźć się w świecie zwierząt, a nie na odwrót. Zamiast ciasnych klatek i wybiegów mamy więc do czynienia z rozległymi terenami, stanowiącymi intrygującą europejską namiastkę czarnego lądu. Drobiazgowo odtworzono tu siedliska naturalne rodem z lasów równikowych, sawanny czy Madagaskaru, oczywiście z uwzględnieniem afrykańskiej flory w otoczeniu strumieni, stawów i fantazyjnych form skalnych. Tę miniaturową Afrykę zamieszkuje trzy tysiące zwierząt, które bez znudzenia obserwować można przez cały dzień!

Albufera, Valencia, Spain
Freshwater lagoon in the Albufera natural park in Valencia
African Elephant Bioparc, Valencia, Spain

Potargować warto

Każdy turysta, zarówno zmęczony, jak i wypoczęty, da się namówić na atrakcyjne zakupy. Jednym z głównych miejsc starej części Walencji jest Mercado Central – potężny targ miejski rezydujący w spektakularnej modernistycznej budowli, łączącej tradycję z nowoczesnością. To nie tylko miejsce handlu, ale i hiszpańskie dobro kultury.

Bazar powstał w 1839 roku, ale pod koniec XIX wieku jego przestrzeń okazała się niewystarczająca. Władze miasta podjęły więc decyzję o wzniesieniu znacznie większej hali targowej, którą oficjalnie otwarto dopiero w 1928 roku, po wielu latach poszukiwania głównego wykonawcy. Prace nad konstrukcją ze szkła, stali i ceramiki trwały aż dekadę, a odbywały się pod okiem samego Lluísa Domènecha i Montanera, mistrza modernizmu katalońskiego.

Mercado Central to dziś jeden z największych zadaszonych rynków świeżych produktów w Europie! Na powierzchni około 8 tys. m. kw. funkcjonuje blisko 300 stoisk, z czego 95% oferuje produkty spożywcze. Dość powiedzieć, że aż 42 specjalizują się w rybach i owocach morza! Czynny od poniedziałku do soboty targ zwiedzać można od 8:00 do 15:00, oddając się magii smaków i zapachów podczas licznych degustacji. A warto zaznaczyć, że tu też na co dzień zaopatrują się najlepsi walenccy restauratorzy – co czyni miejską kuchnię wyjątkowo świeżą!

Mercado Central, Walencja
Mercado Central, Walencja
Street view with saint Joan church and famous food market Central in Valencia city, Spain

La Marina

Po południu lub wieczorem, już po plażowaniu, wycieczkach przyrodniczych i zakupach, modne w Walencji stały się odwiedziny w tamtejszej przystani. Tu zasiąść można w ogródkach z widokiem na morze i przy akompaniamencie muzyki na żywo rozkoszować się świeżą, wyborną kolacją. La Marina charakteryzuje się szeroką paletą restauracji dbających tak o swój wizerunek, jak i wygodę gości. Trzy z nich – La Sucursal, La Marítima i Hoja Malabar – znajdują się w Veles e Vents – niezwykłym, futurystycznym pomniku architektury minimalistycznej, zwanym budynkiem żagli i wiatrów. Wielokrotnie nagradzany obiekt otwarty został w 2006 roku, a zaprojektował go uznany brytyjski twórca David Chipperfield.

Veles e Vents, La Marina, Walencja
La Pamela sculpture at the marina
White cones of trencadis in Valencia – Spain

Walencja na talerzu

Choć w świadomości przeciętnego turysty kuchnia hiszpańska to przede wszystkim wspaniałe tapas i słodkie churros, Walencja pozwala wznieść się ponad te ogólnonarodowe standardy i sięgnąć po multum niezapomnianych smaków lokalnych. Możemy się z nimi zapoznać w restauracjach hołdujących lokalnej kuchni, na nadmorskich deptakach, a także w punktach gastronomicznych na terenie Mercado Central.

Z pewnością sięgnąć należy po danie najważniejsze – to, które zawojowało cały świat, a pochodzi właśnie z Walencji! Mowa tu, rzecz jasna, o paelli, czyli słynnym daniu z doprawianego szafranem ryżu, serwowanego najlepiej ze świeżymi lokalnymi owocami morza. Ale uwaga! Danie uchodzi za ciężkostrawne, dlatego podaje się je na obiad, a nigdy na kolację.

Równie walenckim daniem pozostają clóchinas – omułki śródziemnomorskie. W najbardziej klasycznej wersji mięczaki te przygotowywane są na parze lub w sosie własnym, doprawiane przy tym cytryną i pieprzem, a znaleźć je można w niemal każdym punkcie gastronomicznym w mieście.

Nie można też opuścić Walencji bez skosztowania horchaty – tradycyjnego lokalnego napoju chłodzącego, znakomitego na ugaszenie pragnienia. Choć wygląda jak mleko, a niektórym może przypominać turecki ajran, ma pochodzenie czysto roślinne i jest raczej słodki, lekko marchewkowy w smaku. Wytwarza się go z bulw praktycznie w Polsce nieznanej cibory jadalnej, zwanej też orzechem tygrysim, z dodatkiem cynamonu i skórki cytryny. Horchatę kupić można niemal na każdym rogu ulicy, a butelkowaną we wszystkich sklepach spożywczych. Dla niektórych stanowi interesujący zamiennik kawy.

Dobrze wiedziec
Dobrze wiedziec

Pogoda

Trzecie co do wielkości miasto hiszpańskie stanowi jeden z tych wdzięcznych kierunków, które obierają turyści chcący uciec przed zimą. Dobra pogoda trwa tu bowiem przez cały rok. Najniższą średnią temperaturę w ciągu dnia notuje się w styczniu – wynosi ona aż 16.4 stopnia Celsjusza! Z kolei najcieplejsze miesiące to czerwiec (średnia temperatura w dzień 27.1 stopnia Celsjusza, w nocy 18.6), lipiec (29.7 / 21.5), sierpień (30.2 / 21.9) i wrzesień (27.9 / 19.1), przy czym dwa ostatnie miesiące są też najbardziej mokre – na każdy statystycznie przypada po pięć dni opadów.

Fallas

Święto pełne petard, ognia i oryginalnych rzeźb – Las Fallas nawiązuje w osobliwy sposób do czasów średniowiecza i obchodów dnia św. Józefa, patrona cieśli. Ostatniego dnia festiwalu niezwykłe i kolorowe rzeźby zostają spalone, a ta która zostanie uznana za najpiękniejszą, płonie jako ostatnia. Fallas opłacane są przez mieszkańców ulic na których są rozmieszczane, dlatego też najbardziej spektakularne znajdziecie w największych i najbogatszych częściach miasta. Festiwalowe wydarzenia trwaja od 26.01 - 19.03.2024